Wywiad i fotorelacja z wystawy prac Alberta Makowskiego

Albert Makowski, uczeń klasy 4tr1 to znany w środowisku hip-hopowym grafik – twórca wizualizacji do popularnych projektów muzycznych, które widnieją nie tylko w internecie (gdzie osiągają kilka milionów wyświetleń) ale także na półkach sklepowych w całej Polsce (Empik, Media Markt, Saturn, etc.) W swoim portfolio posiada prace, będące wynikiem kolaboracji z takimi artystami jak: Smolasty, Young Igi, SB Mafija (Avi x Louie, Beteo), Kubi Producent, Szamz, Mobbyn[*], GM2L (Malik Montana, Diho Raz, Olek) oraz wielu innych.

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z wystawy z oraz przeczytania krótkiego wywiadu z autorem prac.

Albert, powiedz proszę skąd u Ciebie pomysł na tworzenie okładek do płyt
z muzyką?

To wszystko, co teraz robię to wynik “miksu” moich zainteresowań. Zaczęło się od zwykłego rysowania. Od kiedy pamiętam moim najlepszym przyjacielem była kartka
i długopis (pewnie to też dlatego, że daleko mi do towarzyskiego gościa). Tak spędzałem godziny przy stoliku w przedszkolu, kiedy to inne dzieciaki rzucały się klockami Lego. Potem to samo było w szkole podstawowej, setki uwag w dzienniczku za “brak aktywności na lekcji”, kiedy to ja po prostu wolałem mazać długopisem po kartce
w zeszycie. W czasach podstawówki zacząłem słuchać też pierwszych, zagranicznych, hip hopowych płyt, znalezionych u taty w jego tajemniczych “muzycznych zbiorach”. Rozwijałem się w rysunku, do czasu dostania komputera. Wtedy większość wolnego czasu spędzałem na wynajdowaniu w internecie coraz to ciekawszych singli, albumów, teledysków, zagłębiając się w kulturę hip-hopową. Byłem zaczarowany tamtym klimatem. Zakochałem się w tej muzyce na dobre. To wszystko wywarło na mnie duży wpływ, jednocześnie dorastałem. Poznałem w internecie wiele ciekawych ludzi, tutaj też zacząłem pierwsze prace graficzne w darmowym programie GIMP. Były to jakieś głupoty, typu wizualizacje, banery do gier dla kolegów. Przypominam, że to wciąż były czasy podstawówki – wtedy mało kto ogarniał takie rzeczy, a więc znajdowało się dla mnie coraz więcej “pracy”. Wtedy nawet nie myślałem o jakichkolwiek zarobkach, była to dla mnie tylko frajda.

Kiedy zaczęły się czasy gimnazjalne, zauważyłem przypływ, nacisk trendów zachodnich na Polską muzykę, której do tej pory nie słuchałem (siedziałem po uszy w rapie ze Stanów). Koledzy zaczęli pokazywać mi, że ktoś tam kopiuje style newschoolowych raperów z USA. Tak się zaczęło. Nagle co piąty kolega stał się raperem. Prócz umiejętności muzycznych brakowało im też wizualizacji, okładek które można byłoby wrzucić na YouTube. Tu znów pojawiłem się ze swoją amatorszczyzną, oferując im współpracę za to, że dopiszą mnie gdzieś tam w opisie filmiku i będą mnie reklamować innym kolegom-raperom. Minęło trochę czasu, na Facebooku zaczęło pojawiać się wielu grafików, zakładających swoje fan page. Byłem wtedy strasznie zielony w całym temacie, wypatrzyłem kilku grafików z Polskiej sceny, stali się moimi idolami. Ich prace do złudzenia (na tamte czasy) przypominały te z za granicy. Dla mnie to był szczyt możliwości, też chciałem tworzyć takie rzeczy. Dobrze wiedziałem, że są to ludzie, którzy chodzą na studia, są starsi i mają doświadczenie. Ja wtedy byłem dopiero w 2 klasie gimnazjum. Nie miałem na co czekać. Założyłem swoją stronkę na FB i zacząłem działać wymyślając sobie różne, głupie pseudonimy artystyczne, tak jak reszta kolegów po fachu. Graficy w środowisku hip hopowym stali się artystami, osobami publicznymi. To też śmieszne zjawisko, które progresuje do teraz, ale to już zupełnie inny temat.

Wiem, że prace które robisz są pod konkretne zamówienia, jak znajdujesz klientów?
Przez to, że od początku czasów szkoły podstawowej siedziałem w tej muzyce po uszy, wiele się o niej nauczyłem. Zauważyłem zależność, różnice między Polską a Stanami. Wiedząc, że mamy spore opóźnienie w trendach muzycznych, mogłem przewidzieć co będzie się podobać polskim słuchaczom za pół roku, rok, na początku nawet dwa lata. Korzystając z tej wiedzy starałem się wyszukiwać artystów z potencjałem, którzy
w przyszłości mogą okazać się ludźmi rozwojowymi, osiągającymi sukcesy muzyczne. Tak zrobiłem np. Ze Smolastym, z którym jestem od momentu 2 tysięcy wyświetleń na singlu. Teraz są jako liczby rzędu kilku milionów pod singlem. Nie mówiąc o tym, że ma swój album na półkach sklepowych w Media Markt i Saturn, a jego track “Jestem, Byłem, Będę” do teraz puszczają w esce.

Teraz wiele się zmieniło. Ludzie sami do mnie piszą, pytając o współpracę. I tu taka anegdotka z mojego życia grafika – kiedyś, żeby podpisać się na okładce, musiałem o to wyprosić autora muzyki, do której tworzyłem wizualizacje. Teraz zdarza mi się, że to oni proszą mnie o powiększenie mojego loga, którym się sygnuje, czy napisu z moim podpisem. Śmieszne, kiedy patrzy się na to z perspektywy czasu.

Skąd wzięła się u Ciebie kreatywność, co jest dla Ciebie największą motywacją do pracy?

1. Potrzeba ekspresji, wyrażenia siebie i tego co mam w głowie.

2. Pieniądze, przyszłość, potrzeby materialne, które wciąż rosną.

Wielu młodych ludzi zastanawia się jak zrobić ten pierwszy krok, jak znaleźć pierwszego klienta, czy uda im się połączyć pasję z pracą, czy jest to trudne z Twojego punktu widzenia?

Jeśli ma się już jakąkolwiek pasje w życiu, reszta jest z górki, ale trzeba sobie zadać bardzo ważne pytanie. Co jest dla mnie ważne i czy chce zaryzykować, postawić wszystko na jedną kartę.

Ja poszedłem całkowicie w pasję, poświęciłem na to ok. 8 lat pracy. Teraz już się z tego nie wycofam. Ale mogło mi nie wyjść. Nigdy się nie wie, jeśli się nie spróbuje. Z drugiej strony, jeśli coś by nie wyszło, teraz musiałbym wykreować plan B na moje życie, nie związany z pasją. (Pewnie teraz byłbym na losowych studiach, po skończonym ogólniaku, bez perspektyw w głowie, czyli w sytuacji w której znajduje się większość młodych Polaków – studentów).

Trzeba mieć sporo szczęścia, umieć kombinować, albo dużo pracować na dojście do celu. Jeśli któraś z opcji powyższych do Ciebie pasuje to sukces jest bardzo prawdopodobny.

Dla mnie esencja życia jest dosyć prosta – czerpać z tego wszystkiego to co przyjemne, robić to co daje Ci radość. Jeśli do tego możesz na tym zarabiać, to czemu nie? Wystarczy tylko pomyśleć jak przełożyć swoje umiejętności na zysk, na coś co ludzie od Ciebie kupią. Tu jest największa sztuka.

Od jak dawna zajmujesz się komercyjnie grafiką?

Od 8 lat bawię się w to wszystko, od 5 biorę za to pieniądze.

Czy poza okładkami wykonujesz jeszcze jakieś projekty?

Tak, próbuję każdej opcji na wyrażenie siebie, mam na to jakąś odgórną presję. Rysuję na kartce, tworzę ilustracje, fotografuję, próbuję swoich sił także bezpośrednio
w muzyce. Jeśli chodzi o grafikę i wizualizacje – często można mnie nazwać graphic directorem, visual directorem, pomagam w całym planowaniu wizualnym projektów muzycznych. Tworzę elementy promocyjne i tak dalej. Wyreżyserowałem, nagrałem oraz wyedytowałem także jeden z klipów Smolastego (Smolasty – Paranoje). Oprócz tego, zdarza mi się zająć identyfikacją wizualną, jakimś ratuszem na zamówienie, etc.

Wywiad z Albertem Makowskim przeprowadziła Agnieszka Dziedzic-Migdalska

Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z wystawy
prac Alberta Makowskiego [tutaj]

This entry was posted in wydarzenia. Bookmark the permalink.